Kalamburka ma formułę zupełnie inna niż pozostałe części Jeżycjady. Rozpoczyna się w roku 2000 i z każdym rozdziałem cofamy się, łącznie aż o 65 lat, do dzieciństwa Mili Borejko. To tutaj poznajemy Gizelę Kalembę, matkę zastępczą Mili. Książka jest obrazem przemian w powojennej Polsce i kroniką dziejów Poznania. Pierwotnie Małgorzata Musierowicz planowała, że będzie to ostatnia część cyklu.
Autorka napisała Kalamburkę wspak, ponieważ chciała przedstawić najpierw „następstwa dobrego uczynku pewnej kobiety”. Zainspirował ją do tego stary kalendarz z zapiskami niejakiej Anieli Findlat, kupiony w antykwariacie.
Najważniejsze cytaty:
„Stefania przymknęła okno i pogłaskała jasnozielone liście szkolnej paprotki, bujnie rozrosłej i zdrowej. (…) Wszystko wracało na swoje miejsce, jak po długiej pauzie, oto zaterkotał dzwonek i życie zaczyna się na nowo, w tym punkcie, w którym przerwała je apokalipsa. Tylko że to złudzenie. To już nie jest ten sam świat. Ani ta sama epoka. Paprotce udało się przetrwać wojnę, ale wielu uczniów jej nie przeżyło. Roślina wypuszcza nowe zielone liście, rozwija się, rośnie – ale w ludzkich sercach tkwią odłamki diabelskiego zwierciadła. Nic już nie będzie takie, jak było. Świat został na zawsze skażony”.
„Ludzie odchodzą, ale miłość pozostaje”.
„Drzewa odbijają się w płynącej wodzie. Twardz odbija się w lustrze. Życie odbija się w baśniach. Ale odbicie jest zawsze odwrócone, dlatego baśnie kończą się na opak, szczęśliwie. Nie tak, jak w życiu. W baśni po smutku przychodzi radość, w życiu nie zawsze. Ja najbardziej lubię baśnie Andersena. Nawet, kiedy człowiek ma w sercu okruch diabelskiego lustra, to serce żyje…”





