W Jeżycjadzie® mamy spore i zacne grono postaci przesympatycznych, ciepłych i uroczych. Mamy też kilka takich, które czasami budzą mieszane emocje, mam tu na myśli Laurę Pyziak, Anielę Żeromska i dzisiejszą bohaterkę dnia, Idę Borejko.

Idusia potrafi zirytować swoim rozedrganiem, słowotokiem czy porywczością w działaniu. Jednak bez niej Jeżycjada, nie byłaby Jeżycjadą. Ten roztrzepany rudzielec pełen temperamentu to sól borejkowej ziemi. Albo się ją uwielbia, albo nie znosi. Z pewnością nikt nie pominie stron na jej temat, bo zazwyczaj są tą jej barwne monologi lub opisy jej wyjątkowo gwałtownych i komicznych porywów.
Ale od początku. Zanim nasza rudowłosa piękność stała się wybitnym laryngologiem, żoną świetnego neurologa Marka Pałysa i matką Józinka, Łusi i Ziutka, była niepozorną Idusią Borejko, którą bliżej poznajemy w czwartej części serii, Idzie sierpniowej.
Ida Borejko nie była ładna – niestety. Szczerze mówiąc uchodziła za brzydactwo. Dość wysoka na swoje 15 lat, nieprzeciętnie chuda, garbiła plecy, żeby ukryć biust, wskutek czego jej sylwetka przypominała pałąk zakończony od dołu kościstymi nogami o dużych stopach, a od góry-kędzierzawą, płomiennierudą, rozczochraną strzechą, skutecznie kryjącą oczy, szyję, barki i łopatki. Spod tej szalonej fryzury widać było niekiedy jakiś fragment twarzy o bardzo jasnej cerze i licznych piegach, wśród których świeciły małe zielone oczy i duże białe zęby z lekkim przodogryzem.

Ida sierpniowa uświadomiła mi poniekąd, że mimo iż czas dojrzewania przechodzi każdy, to jednak dla większości jest on co najmniej problematyczny. Pamiętam sama, gdy w tym wieku wydawało mi się, że moje ciało zapomniało, czym są jakiekolwiek proporcje i było wręcz zmęczone intensywnymi zmianami. O tak, w tym okresie trudno czuć się piękną. Pierwsze sceny Idy sierpniowej oprócz opisu wyglądu bohaterki, serwują nam z miejsca porządną porcję gwałtownego temperamentu i emocji Idy. Otóż uciskana, pomijana i lekceważona Idusia uciekła z rodzinnych wakacji pod namiotem w Czaplinku. Szukając pomocy finansowej i żywnościowej po powrocie do Poznania, udała się do razu do wuja Józefa, brata Ignacego. Tam dała upust swojej goryczy:
(…) Więc kiedy w sobotę obudziłam się w śpiworze zalanym deszczem i potem nie mogłam włożyć dżinsów, bo były całkiem sztywne z wilgoci i zimna…nie wytrzymałam i wybuchnęłam. Powiedziałam, że wracam do dimu. Rodzice zrobili awanturę…zaczęły się krzyki… – Iduś – rzekł stryj -Twoi rodzice są ostatnimi osobami na tym globie, które urządziłyby awanturę z krzykami. Kto krzyczał?!
Ida chrząknęła.
Skłonności do koloryzowania i dramatyzowania były czynnikiem nieco utrudniającym życie naszej bohaterki. Ale tym samym, w jakiś dziwnie pokręcony sposób lubi się ją jeszcze bardziej.
Nie tylko ambicję miała Idą wybujałą. Upór też. Wszystkie właściwie cechy jej charakteru – i te dobre, i te złe – były silnie wybujałe. Szarpały nią uczucia o wielkiej mocy, a nieszczęście polegało na tym, że Ida zupełnie nie umiała ich ukrywać.

Ida ma zadatki na hipochondryczkę i jest bardzo skupiona na swoim wyglądzie. Dodatkowo rozpaczliwie łaknie akceptacji i zainteresowania.
Przypisywanie sobie urojonych chorób było oczywistą konsekwencją wspaniałego zdrowia Idusi, jej przesadnego usposobienia i przede wszystkim – palącej potrzeby uzyskania czyjegokolwiek współczucia. Od popadnięcia w lekomanię ustrzegł Idę wyłącznie zdrowy rozsądek mamy.
Cała oryginalna mieszanka cech wybuchowych okraszona jest sporą domieszką romantyzmu. Neurotyczna Idusia niecierpliwie czeka na miłość, ale o tym dowiadujemy się nawet wcześniej, w Kwiecie kalafiora. Zresztą „zbiór” absztyfikantów rośnie wraz z kolejnymi częściami.
Zawsze zakochiwała się na wieki, tylko potem jej to szybko przechodziło.
A ja zawsze noszę czystą bieliznę, odkąd poznałam Waldusia – wyjaśniła marzycielsko, wprawiając rodziców w zupełną konsternację. – Kwiat kalafiora
W czwartej części obiekt uczuć zmienił się na niejakiego Klaudiusza, który zainteresowania zupełnie nie odwzajemnia, a wręcz w pada w popłoch na widok Idy. „Wedle Newtona każde działanie powoduje przeciwdziałanie.” A więc nadmierne starania o względy Klaudiusza przynosiły kompletnie odwrotny efekt. Dumna Ida podczas spotkania z wujostwem uniosła się honorem i postanowiła nie prosić jednak o pożyczkę, co spowodowało całą lawinę wydarzeń. Po pierwsze postanowiła poszukać pracy i tym sposobem trafiła do domu pana Paszkieta, zatrudniając się jako jego dama do towarzystwa. I jak to w przypadku każdego członka rodziny Borejko, Ida wzbudziła dużą sympatię w nowych znajomych. Ida jest bystra i inteligentna. Jest też bardzo dociekliwa i ciekawa świata i ludzi. Łatwo nawiązuje kontakty z innymi i ma na nich duży wpływ, tak też było w tym przypadku.

Ida sierpniowa to jedna z moich ulubionych części i dlatego nie chcę Wam jej dokładnie streszczać. Warto do niej powrócić i przejść z Idą przez wydarzenia, które w dużej mierze ją ukształtowały i zmieniły. Nasze małe zakompleksione stworzenie uratowało psa Lucypera, a nieco później i jego oprawców, niesfornych braci Lisieckich, wprowadzając tym samym w ich życie trochę ciepła. Uratowała również wnuka pana Paszkieta, Krzysztofa, który z powodu choroby zamknął się przed światem. A i pracując, jako osoba do towarzystwa dla pana Karolka wprowadziła dużo „życia” do ich domu, zyskując sympatię wszystkich, począwszy od Basi i na Lucyperze.
W tej części szczególnie ujął mnie rozmowy Mili Borejko z dorastającą córką, kiedy to Ida przyznała się do swoich kompleksów i wiążących się z nimi problemów. Mama usiłowała ją pocieszyć. Pokazała jej album ze zdjęciami, przekonując, że powinna nabrać większej pewności siebie. Powiedziała też córce jak poradzić sobie z nieśmiałością:

Co do nieśmiałości: któż jej nie zna! Ale jest na to niezły sposób, wypróbowany przez osobę bardzo mi bliską: najpierw trzeba uwierzyć w siebie, a potem o sobie zapomnieć.
Po powrocie do Poznania grupy ESD przeszła na ich specjalne życzenie również metamorfozę wizualną. Po ścięciu włosów i ułożeniu ich Ida zmienia się: „Króciutkie kędzierzawe loczki błyszczały na jej nadspodziewanie kształtnej głowie, odsłaniając długą szyję i piękne wysokie czoło. Oczy nareszcie pozbawione przesłony rudej grzywki wydawały się nawet nieco większe. Strzyżenie ujawniło również, że Ida posiada brwi, których zamaszyste, ciemne łuki zmieniały zupełnie wyraz jej twarzy.”
Od tej pory Ida wyraźnie się zmieniła. Chodziła pewniejszym krokiem i z uniesionym podbródkiem. Zmianę tę zauważył nawet Klaudiusz, który podczas spaceru usiłował ją nawet pocałować. Para wyznała sobie w liście uczucia i postanowili teraz być już ze sobą razem. Happy end? Jak wiecie serce Idusi zadrży jeszcze kilka razy, ale najważniejszy w tej sytuacji jest związek Idy z samą sobą. Odmieniona Ida będzie nam towarzyszyć już niemal w każdej części Jeżycjady®.

Krzysiek zwierzył się Idzie na temat jego filozofii życiowej, Szwung szajbie, czyli teorii koła zamachowego. Każdy człowiek ma w sobie pokłady duchowego rozpędu, które pozwalają mu iść dalej, przeżywać problemy, wyciągać wnioski i nabierać sił do kolejnych wyzwań. Nasza Ida doskonale poradziła sobie z największym jej wrogiem, kompleksami. Za co lubię Idę sierpniową? Za to, że każda z nas jest poniekąd Idą, w jakiejś części. A dzięki tej lekturze może z uśmiechem przypomnieć sobie, jak ówczesne problemy nas kształtowały, a to, co wydawało się trudne, w gruncie rzeczy wyszło nam an dobre. Bo każda młoda dziewczyna wie, co to znaczy.
Kto by pomyślał swoją drogą, że Idusia, taki szpetny i zakompleksiony podlotek, wyrośnie na taką urodziwą lodołamaczkę serc! – Noelka
Ale dorosła Ida to temat na odrębną historię

Wszystkie ilustracje są autorstwa Małgorzaty Musierowicz i pochodzą ze strony musierowicz.com.pl
Kto jeszcze jej nie odwiedził, ten trąba!









Dodaj komentarz