„Murarka” Marta Lekan- jeżycjadowe opowiadanie

Nie mogła zasnąć. Od paru już godzin nachalne myśli oplatały umysł Idy niczym gęsta pajęczyna. Im bardziej próbowała się od nich uwolnić, tym ciaśniej zbijały się w zawiły labirynt. A przecież obiecała sobie (i Mareczkowi!), że wreszcie porządnie odpocznie.

Mimo przybywających lat tempo jej pracy nie zwolniło. Brakowało lekarzy. Miałaby tak po prostu opuścić pacjentów? Mąż znosił upływ czasu lepiej – dobra książka, rower, kontakt z wnukami i był jak nowo narodzony. A ona… gdzieś po drodze straciła rozpęd. Szczególnie odkąd… Dlaczego nie zrobiła więcej? Widok zapłakanej twarzy małego chłopca stanął przed jej oczami jak żywy. Zawiodła. Nie. Nie będzie do tego wracać. Zatroskany mąż wynajął ten domek cudownie pachnący drewnem na tydzień i dołączy do niej już jutro. Noc była ciepła. Z oddali słyszała szum rzeki. Otworzyła oczy. Zaczęło świtać. Skoro już na pewno nie zaśnie, to chociaż czymś się zajmie. Zgarnęła siwe loki w kok i narzuciła długi sweter. Chwyciła kopertę ze stolika i boso weszła na trawę. Była miękka i przyjemna. Jej zmysły krótko zarejestrowały chłód pod stopami i zaraz poniosły ją dalej. Powietrze wibrowało już od dźwięków dochodzących z lasu. Zawsze zaskakiwała ją konsekwencja, z jaką ptaki zaczynały swoje energiczne śpiewy jeszcze przed wschodem słońca. Oddawały się temu z całą mocą, jakby od tego zależało ich życie. Pozazdrościła im tej życiowej siły. Próbowała jakoś się do niej podłączyć, oddychając powoli tym samym, co one powietrzem. Poczuła intensywny zapach wilgotnej ziemi, świerków i cedru. Las coraz śmielej żegnał odcienie czerni i witał zielenie. Zaczęło się rozjaśniać. Dobry moment, żeby ruszyć w stronę rzeki. Wkrótce szum wody otoczył ją szczelnym płaszczem. Była bezpieczna. Usiadła na płaskim kamieniu tuż przy brzegu. Niepokorne włosy wydobyły się z upięcia, zakrywając jej twarz jakby w geście współczucia. Przymknęła oczy. Łzy czekały już pod powiekami. Kiedy przed laty uratowała życie Jarkowi Lisieckiemu, nie przypuszczała, że nastąpił punkt zwrotny w jej życiu. Kto mógłby przewidzieć, że dzięki tamtej chwili odnajdzie swoje powołanie lekarskie, pozna męża i założy rodzinę, doczekawszy się trójki pięknych dzieci? Nikt nie podejrzewał, że ten mały, bezczelny i okrutny chłopiec okaże się tak ważny w jej życiu. Ida szczęśliwie wychowana wśród trzech sióstr nigdy nie pragnęła mieć brata. Tym bardziej takiego, który regularnie dręczył ludzi i zwierzęta, świetnie się przy tym bawiąc. Wystarczyło wspomnieć losy biednego Lucypera czy poniżenie Kondzia.

Jednak Ida domyślała się, co stało za tymi okropnymi skłonnościami. Znała rodzinę Jarka i wiedziała, że jego ojciec większość czasu spędzał w pracy w Niemczech. Kiedy przyjeżdżał do domu i tak sprawiał wrażenie nieobecnego, interesując się jedynie czytaniem gazety i słuchaniem radia. Jego matka walczyła z głęboką samotnością, pocieszenia szukając w kieliszku. Swoją rolę rodzicielską sprowadzała głównie do pilnowania surowej dyscypliny, nie unikając krzyku i wymierzania kar cielesnych. Jarek nigdy nie czuł się w tym domu kochany. Podświadomie doszedł do wniosku, że jest z gruntu zły, skoro zasługuje na takie traktowanie. Szukając i wykorzystując istoty słabsze, chciał poczuć namiastkę jakiegoś wpływu, odzyskać siłę i odegnać męczące go poczucie własnej małości. Jedyną bliską mu osobą był nieco starszy od niego brat Marek, ale i on zniknął z jego życia niedługo po osiągnięciu pełnoletniości. Pragnąc szybkiego zarobku i niezależności, brat wyjechał do Niemiec, tam zakochał się i już pozostał, możliwie rzadko wracając myślami (i stopami) do domu rodzinnego. Jarek został sam. Nie mógł w niczym się odnaleźć, czuł, że nigdzie nie przynależy i miał duży problem, by nawiązywać trwałe relacje z ludźmi. Świat dorosłych i stojące przed nim wyzwania szczerze go przerażały. Wspominając doktora Kowalika, który wraz z Idą wyratował go, kiedy jako malec przedawkował leki, marzył o byciu kimś równie ważnym i mądrym. Uznał, że studia medyczne przerastały jego możliwości, błąkał się więc po różnych szkołach policealnych, nigdzie nie zapuszczając korzeni. Traf chciał, że kiedy miał do wycięcia migdałki, wylądował w szpitalu Raszei, gdzie spotkał Idę na stażu lekarskim. Po rozmowie z nią, z zaskoczeniem odkrył, że chciałby spróbować swoich sił w weterynarii, a ona zaproponowała mu pomoc w przygotowaniu do egzaminów wstępnych.

Wkrótce stał się stałym bywalcem w domu Borejków, ulegając podobnemu do swych poprzedników fenomenowi tych skromnych, chaotycznych, ale niezwykle gościnnych kątów. Czuł się tam swojsko, chłonął rodzinną atmosferę niczym wyschnięta, pękająca ziemia, błagająca o deszcz. Z początku Jarek mówił niewiele, zwłaszcza o sobie, pilnie obserwując otoczenie. Najłatwiej odnajdywał się w konkretnej robocie, bez zbędnych pytań i roztrząsań. Lubił rzeczywistość prostą: czarno-białą. W świecie uczuć czuł się niepewnie. Czasem Ida przyłapywała go na nieobecnym spojrzeniu. Wiedziała, że patrząc na jej rodzinę żałował braku własnej. Bywało, że doświadczając prostej dobroci, oblewał się rumieńcem, nieprzyzwyczajony do życzliwej uwagi. Tym mocniej było mu wstyd za swoje wcześniejsze wybryki. Wkrótce jednak częściej można było usłyszeć jego śmiech i dostrzec pewne rozluźnienie, jakby w końcu mógł zrezygnować z podtrzymywania stanu napięcia i czujności. Powrócił do nazywania Idy rudym kościotrupem, ale tym razem śmiała się z tego razem z nim. Nie przestał nawet, wtedy kiedy dawno już osiwiała i przytyła. Ćwiczył się w celnych ripostach i wychwytywaniu okazji do żartu. Tylko z nim tyle śmiała się z samej siebie. W tej przestrzeni nowych możliwości, Jarek rozwinął w sobie również zamiłowanie do przyrody i chętnie dzielił się swoimi odkryciami w tej dziedzinie. Po krótkim czasie nikogo już nie dziwiło (choć niektórych nadal przerażało), że podekscytowany przynosił dorodne okazy żarłocznych gąsienic, wijących się kijanek oraz wszelakich skrzydlatych i biegających stworzeń, chwaląc się zdobytą na ich temat wiedzą z kolekcjonowanych albumów. Pokochała go jak brata.

Z jej wsparciem, a potem również jej męża, sprawnie zgłębiał tajniki biologii, chemii i anatomii. Wzory, wykresy, musculusy i inne ligamenta, zaczęły układać się w logiczną całość, wskutek czego zdał na weterynarię we Wrocławiu już za pierwszym razem. Wyekwipowany przez Idę i Mareczka wyjechał, studia ukończył z wyróżnieniem i rozwinął dobrze funkcjonującą klinikę. Odwiedzali się i pisywali do siebie listy, również w dobie królowania maili i WhatsApp’a. Choć Jarek pozostał samotnikiem, nigdy nie zdobywając się na założenie własnej rodziny, stał się ukochanym wujkiem dla jej dzieci. Miał dar opowiadania zabawnych anegdot i ciekawostek ze świata fauny. Wiadomość o jego nagłej śmierci była dla całej rodziny szokiem. Zmarł na zawał serca w drodze na pocztę z ostatnim już listem do niej w kieszeni. Dlaczego nie przypilnowała jego badań kardiologicznych? Czy wiedział, że był dla niej jak brat? Tak wiele dałaby, żeby znowu usłyszeć jego śmiech i choć na chwilę zanurzyć się w świat jego opowieści. W ręce nadal ściskała zamkniętą kopertę. Wschodzące słońce zdawało się docierać do każdej komórki jej zmęczonego ciała. Wzięła głęboki wdech. TERAZ. 

“Hej Rudy Kościotrupie, 

primo, nie rób sobie wyrzutów, że źle o mnie dbasz, robię wszystko według Twych rozkazów! Secundo, pamiętasz tę pszczołę murarkę z mojego balkonu z zeszłego roku? Znalazła trzy dziury w ścianie i złożyła tam jaja – w samym centrum betonowego miasta! Ustawiłem jej owadzi hotel i oto w tym roku zamieszkało tam następne pokolenie! Przeniosłem je dzisiaj do ogrodu pełnego kwitnących kwiatów! Dzielna matka zrobiła, co mogła, w tych niesprzyjających okolicznościach i jej dzieci będą żyły już zupełnie innym życiem! Jej wytrwała nadzieja kogoś mi dzisiaj przypomniała… Dzięki Siostra. 

Twój brat, Jarek” 

Po policzkach Idy popłynęły nieskrępowane już niczym łzy. Jednak wiedział! Jednak nie zawiodła. Koło jej uśmiechniętej twarzy śmignęła ciężka od pyłku pszczoła i zniknęła w blasku słońca.

Autorką opowiadania jest Marta Lekan, zwyciężczyni konkursu literackiego „50-lat Jeżycjady®”


🏆 Laureaci konkursu
Kategoria wiekowa 10–15 lat:
🥉 III nagroda – Klementyna Sztark za opowiadanie „Nutrii przemiana”
🥈 II nagroda – Łucja Trojan za opowiadanie „Piękno kształtem jest…”
🥇 I nagroda – Pola Lewandowska za opowiadanie „Listopadowa przemiana”


Kategoria wiekowa 16+:
🥉 III miejsce – Hanna Kałużka za opowiadanie „Droga do siebie”
🥈 II miejsce – Gabriela Król za opowiadanie „Dobro w wersji roboczej”
🥇 I miejsce – Marta Lekan za opowiadanie „Murarka”


🌟 Dodatkowo zostały przyznane wyróżnienia:
📗 Kategoria 10–15 lat
Wiktoria Szarek
Zofia Wróbel
Aleksandra Wilczkowska
📘 Kategoria 16+
Ida Potocka – „Świąteczny galimatias”
Jarosław Rumianowski
Agnieszka Wilk


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *