Trzech wspaniałych, czyli ulubieni bohaterowie z Jeżycjady

Dzisiaj przychodzę do Was z listą swoich ulubionych męskich postaci z Jeżycjady. Jak wiecie, w serii aż roi się od oryginałów, począwszy od nestora rodu Borejko. Jednak tak, jak i w życiu, z niektórymi osobami lubimy się od razu, a niektóre po prostu tolerujemy. W moim przypadku sympatie te kształtują się trochę dziwnie i mało logicznie. Ale co tam, podzielę się nimi!

Józef Pałys – uwielbiam Józinka. Jego żelazną logikę i bogate monologi wewnętrzne. Polubiłam go już od tak zwanego dziecięctwa, kiedy to w Córce Robrojka schował młotek w swoim wózeczku na wypadek starcia z krasnalem ogrodowym.

Józef Pałys

Kiedy potoki matczynej wymowy ustawały, Józinek bywał atakowany bezwarunkowymi żądaniami, trudnymi w danym momencie do spełnienia: mama domagała się od niego odpowiedzi lub wypowiedzi, gdy tymczasem on, przytłoczony potęgą jej ekspresji, mógł jedynie milczeć jak debil. Owszem, nader szybko opanował sztukę mowy lecz, po pierwsze – z wrodzonej ostrożności wolał zbyt wcześnie tego nie ujawniać, a po drugie – w takich chwilach zaskoczenia jakoś nie mógł zaprezentować swych umiejętności i zaspokoić oczekiwań rodzicielki. W trzecim roku życia wpadł wreszcie na szczęśliwy pomysł, żeby rzucać jej na odczepnego parę słów w typowo niemowlęcym narzeczu i ten właśnie bełkocik (wskazane było upuścić przy tym nieco śliny) jakoś mamę – przynajmniej chwilowo – satysfakcjonował.

Źródło: Język Trolli

Porozumiewanie się ze światem zewnętrznym ograniczał Józinek do absolutnie koniecznego minimum, i to z całkowitą premedytacją. Rodzina uważała go za zajadłego milczka i chyba żywiła przekonanie, że jest trochę ograniczony – panował bowiem zwyczaj zwracania się do syna Idy nieco głośniej niż do innych dzieci, całkiem jakby niedosłyszał. Tłumaczono mu też rzeczy najzupełniej dla niego oczywiste, a także nieświadomie ignorowano go przy toczeniu ważnych rozmów (wiele się dzięki temu nasłuchał!).

Szczególnie zapamiętałam moment, kiedy próbował pocieszyć Pyzę i na wieść o jej niespodziewanej ciąży powiedział: Nie martw się, jakoś go wychowamy! No bo Józinek już taki jest, odpowiedzialny i bardzo dojrzały od dziecka. Jest inny od reszty rodziny. Wbrew oczekiwaniom matki Idy pozostał małomówny i dlatego bliżej mu do ojca. Nie ukochał łaciny i nie sypie sentencjami z rękawa. Ma za to umysł ścisły i praktyczny, co stanowi miłą odmianę w tej mało pragmatycznej rodzinie. Gdyby ktoś kiedyś powiedział mi, że wzruszy mnie opowieść o uczuciu 9-latka do starszej koleżanki, to najpierw znacząco popukałabym się w czoło. Ale Język Trolli pokazuje, że nasz Józinek wszystko robi na serio i z zaangażowaniem. I jego uczucie mimo młodego wieku również jest prawdziwe. Wbrew pozorom w tym naszym rudym mruku znajdują się duże pokłady romantyzmu, wystarczy przypomnieć sobie korale dla Doroty. A skoro już o niej mowa to pani Musierowicz stworzyła partnerkę idealną dla Józinka. Bardzo mi się to połączenie podoba i bardzo jestem ciekawa ich dalszego życia. Nie wiem, czy pamiętacie, ale autorka zdradziła na swoim blogu, że w kolejnej części Józinek zostanie ojcem.

Grzegorz Stryba

Grzegorz Stryba – nie zaiskrzyło między nami od razu. Między nim a Gabrysią również z resztą. W Noelce zastanawiałam nad tym, czy może Gabrysia znowu źle ulokuje uczucia. Jednak Grzegorz stopniowo odkrywa swoje wspaniałe cechy i coraz bardziej go lubię. Zaznaczam, że nie jestem obiektywna, ponieważ łudząco przypomina mojego prywatnego brodacza. Był samotnikiem, wdowcem wychowującym córkę Elkę. Zamknięty w sobie, nieco zgorzkniały, nie do końca wiedział, w jakim kierunku zmierza jego relacja z Gabrysią. Oboje po przejściach, oboje z bagażem obaw i dawnych historii. A jednak udało im się stworzyć szczęśliwą rodzinę. Grzegorz pokochał Borejków z wielką wzajemnością. Jest świetnym ojcem i ojczymem, a w przypadku Laury nie jest to łatwe zadanie. I co najważniejsze wspólnie z Gabrysią dali sobie szczęście, spokój i wiarę w miłość. Jego spokój, ciepło i takt sporo wniosły do rodziny.

Bobcio

Florian Górski – i tak, jak w przypadku Józinka lubię tę postać od dziecka. Bobcio, który pali kalki, wyobrażając sobie, że jest Neronem palącym Rzym. Bobcio, który maluje pisankę z Hitlerem i Bobcio, który wbiega z „Myszem” na rodzinny obiad z przyszłymi teściami Julii Żak. Jest to z pewnością oryginał od małego. O Bobciu czytamy ponownie w Pulpecji, ale wtedy jest już niepokornym Baltoną, łamaczem serc. Lubi całować dziewczyny i oglądać filmy Jarmuscha. Ma włosy pofarbowane na czerwono i jeździ na motocyklu. Typowy książkowo-filmowy buntownik? A jednak nie! Florian Górski dąży do samodzielności i odnalezienia swojego celu w życiu. W młodym wieku otwiera własną kwiaciarnię i doskonale ją prowadzi. Jest pracowity i uparty. Z szelmowskim uśmiechem i trwogą w sercu zdobywa naszą Pulpecję. Osiadają na wsi pod Poznaniem, gdzie wspólnie prowadzą gospodarstwo. Florian jest prostolinijny, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Jego córka Nora narzeka, że bywa też despotą, ale w miarę łagodnym.

Florian Górski

Na wyróżnienie zasługuje również Bernard Żeromski. Doceniam jego dar kwiecistej wypowiedzi i barwne skojarzenia. Dodatkowe punkty za ujarzmienie tak gwałtownej postaci, jak Aniela Kowalik. Stworzyli doprawdy ciekawy duet! Mój ulubiony cytat Bernarda to fragment jego rozmowy z Grzegorzem Strybą:

Bernard Żeromski

Wszedł Grzegorz. – Skończyłem – obwieścił posępnie. – Bardzo ładnie – pochwalił go Bernard. – Pójdź tu, druhu, siadaj z nami. Nie przeszkadzasz nam w najmniejszym stopniu. – Nie śmiałbym przypuszczać – mruknął Grzegorz i wymownie spojrzał na żonę, która, z miłości do niego, z najwyższym trudem opanowała wybuch homeryckiego śmiechu. – Przepadam za rozmowami z tobą – zachęcił Grzegorza Bernard; uśmiechając się z całą życzliwością. – Przypominasz mi zawsze moją ciotkę, chłopkę z zapadłej wsi na Polesiu, która skończyła tylko pięć klas szkoły podstawowej. – Dziękuję – powiedział Grzegorz, a Gabriela nagle wstała i wyszła. – To dlatego, że masz tyle zdrowego, chłopskiego rozsądku – wytłumaczył mu Bernard. W kuchni Gabriela płakała ze śmiechu, zgięta nad zlewem, a Bernard kontynuował swe wywody.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *