We wczesnym dzieciństwie Nutria zakomunikowała bliskim dwie rzeczy: po pierwsze, że od brudu robią się dziurki w skórze, a po drugie – że jest chłopcem. Udając chłopca, mówiła sztucznie udawanym basem oraz lubiła bawić się autami, żołnierzykami. To nie tylko kaprys, Nutria w ten sposób chciała zrekompensować ojcu brak syna. Kąpała się pięć razy dziennie i nigdy nie było jej dość tej przyjemności, co powodowało kolejkę pod łazienką i frustrację rodziny. Nutrią nazywano ją właśnie z powodu swych imponujących górnych siekaczy i namiętności moczenia się w wodzie.
Śniło mi się, że stworzyłem Wszechświat – oznajmiła soczystym barytonem Nutria. – Miałem w sobie taką boską moc, wziąłem i stworzyłem. Najpierw stworzyłem powietrze, potem lądy i morza – wrzeszczała z wanny Nutria, przy wtórze hałaśliwie lejącej się wody. – Potem małpę, a z małpy człowieka.
– Coś tu się z czymś nie zgadza – powiedziała Gabrysia dość słabo.
Pewnie pamiętacie, że jako dziecko miała talent literacki, pisała bajki dla swojej mamy. Na imieniny taty przygotowała jako prezent ilustrowaną powieść dwustronicową pod tytułem: „Przygody dobrej dziewczynki”. Na przełomie lat w zasadzie wszystko w naszej Natalii się zmieniło, no może oprócz umiłowania do literatury.
I kto by pomyślał, że z tej chłopczycy wyrośnie nam piękna, eteryczna i delikatna Natalia.
Natalia Borejko bez wątpienia wyróżnia się spośród swych energicznych sióstr. Niewątpliwe każda z nich również reprezentuje odmienny zestaw cech, jednak wspólnym mianownikiem jest pewna przebojowość i hart ducha. U Gabrysi przejawia się to zadaniowym podejściem do życia i pragmatycznością, u Idy gwałtownością i despotycznością, a u Pulpecji pewną siłą charakteru i upartością. A Natalia… a Natalia jest inna. Do wydania Nutrii i Nerwusa, jej postać pozostaje wręcz w tle fabuły. Wiemy jedynie, że studiuje polonistykę i podkochuje się bez wzajemności w swoim wykładowcy. Skrycie i nie afiszując się z tym zupełnie. Jest cicha, rozmarzona, zamknięta w sobie. Ma zamyślone spojrzenie, rude loki, urocze piegi, wiotką i szczupłą sylwetkę, piękny uśmiech.

I wiecie co? W moim odczuciu introwertyczna Natalia jest najciekawszą z sióstr Borejko. „Schowanie” jej przez lata za plecami energicznych sióstr przyniosło wspaniały efekt. Wchodzimy w jej świat bez żadnych sugestii czy domysłów, nie znaliśmy w zasadzie jej wcześniej od strony przeżyć wewnętrznych. Wszystkie spostrzeżenie jej bliskich to jedynie zdawkowe informacje, niezgłębiające złożoności natury Natalii. A z pewnością jest to postać bardzo „wielowarstwowa”. Jedynie Gabrysia widzi nieco więcej.
Nutria była zwykle rozmarzona lub pogrążona w depresji, a zawsze nieskłonna do zwierzeń.
Natalia nie odznacza się też tak żywym usposobieniem, jak jej siostry, jest raczej introwertyczna, a jej tajemnicza osobowość budzi ciekawość. Część 10. „Nutria i Nerwus” rozgrywa się w roku 1994. Natalia ma wówczas 23 lata. Jej siostry są już żonami i matkami, nawet młodsza od niej Pulpecja. Obecnie nie budziłoby to zaskoczenia, jednak dwadzieścia lat temu w tym wieku wypadałoby mieć przynajmniej prognozy na małżeństwo. Ale Natalia nie jest praktyczna, nie planuje kolejnych etapów swojego życia i nie myśli takimi kategoriami. Na, ile jest to świadome, a na, ile jest to konsekwencja jej burzliwych relacji, nie wiemy. Wiemy za to, jak nasza bohaterka czuje się w gronie swoich sióstr.
Jak dotąd radziły sobie świetnie (…) – odważne, energiczne każda na swój sposób, pełne temperamentu i siły, takie zdecydowane! (…) Zupełnie wspaniałe (…) Szkoda, że nie jestem do nich podobna”.
Część dedykowana specjalnie Natalii rozpoczyna się przełomowym momentem w jej życiu. Jak dotąd podporządkowywała się osobom o silniejszym charakterze. Dostosowywała się do nich, tłamsząc swoje uczucia i potrzeby. Można by powiedzieć, że przeciwieństwa się przyciągają. Czy jednak połączenie takie daje szansę na długoterminowe szczęście? Zanim Natalia dojdzie do takich wniosków, w jej życiu królują mężczyźni wręcz despotyczni.
Tego dnia zerwała ona związek z Tuniem Ptaszkowskim, mężczyzną, który paradoksalnie pomógł jej odnaleźć siłę woli. W ciągu jednej rozmowy udało mu się zwrócić do niej protekcjonalnie, negując jej zdanie, plany, prośby i sugestie. Tonem nieznoszącym sprzeciwu oznajmił jej, że wezmą ślub. I tu czara goryczy przelała się. Natalia ostentacyjnie wykrzyczała mu, że żadną małżonką nie będzie, cisnęła przy tym koszykiem z truskawkami.
Przerażało ją, że odkryła w sobie niespodziewanie jakieś absolutnie nieprzewidywalne, czarne otchłanie. A także-chyba najbardziej- to, że wcale nie żałowała swego postępku.
Ażeby uciec od Tunia i nieco odreagować Natalia postanawia wyjechać nad morze. Gabriela podsuwa jej pomysł zabrania wraz ze sobą Pyzy i Tygryska. A gdy na scenę wchodzi Laura to wiadomo, że będą kłopoty. Nie będę tu streszczać całości, ale pewnie pamiętacie, że cała opowieść w 10. części Jeżycjady skupia się na pogoni Filipa Bratka, brata Tunia, za Natalią. W mojej interpretacji ten pościg jest nieco symboliczny. Wiem, że istnieje ogromne grono wielbicielek Filipa, które z wypiekami na twarzy czytały o rozwijającym się uczuciu między nim a Natalią. Mnie natomiast wciąż kołatała się w głowie myśl: po co autorka znowu popycha Natalię w ramiona kolejnego despoty i właśnie… nerwusa? Natalia instynktownie przed nim ucieka i wydaje mi się, że jest ucieczka dosłowna i w emocjonalnej przenośni. Po raz kolejny ma słabość do osoby, która funduje jej emocjonalne więzienie i przytłacza swoim temperamentem. Z jednej strony chyba ją to pociąga, z drugiej męczy. Bo Natalia jest pełna kontrastów i jak to powiedziała Gaba:
Ty wiesz, czego nie chcesz, ale nie wiesz, czego chcesz.

Jak pewnie już zauważyłyście, Małgorzata Musierowicz często z przymrużeniem oka nawiązuje do wielkich dzieł literackich. Opowieść o Kopciuszku możecie wyczuć wręcz kilkukrotnie, ale przyznajmy, że nie jest temat oryginalny w literaturze. Jednak możemy doszukać się wielu bardziej wyrafinowanych odniesień: „Ida sierpniowa” jest częściowo powiązana z „Dziwnymi losami Jane Eyre” Charlotte Brontë, „Brulion Bebe B.” to wariacja na temat Mickiewiczowskich „Dziadów”, w „Dziecku piątku” nie brak nawiązań do „Balladyny” Słowackiego, a „Córka Robrojka” stanowi właściwie polską i współczesną wersję „Pięknej i bestii”. Nie inaczej jest w przypadku „Nutrii i Nerwusa”, powieści wpisanej całkiem otwarcie w Szekspirowski „Sen nocy letniej”. Jest tajemniczo, magicznie, wszystko na tle metafizycznej przyrody, a sen odkrywa ważną rolę dla rozwoju wydarzeń. Laura jest niczym psotny Puk, który małymi mistyfikacjami plącze drogi głównych bohaterów. Byłoby słodko, gdyby jednak Nerwus nie był nerwusem. Płomienne uczucie kurczy się pod nawałnicą jego temperamentu. Zaznaczam, że to tylko moje własne odczucia. Po premierze tej części wiele czytelniczek pisało, że Filip, obok Baltony, to najbardziej intrygująca dotychczas postać męska. Artysta, romantyk i taki charakterny, porywczy, namiętny i nietuzinkowy. Niepewnej Natalii właśnie takiego kogoś potrzeba. Jak to było? Łobuz kocha najbardziej?
Dziewczyna o tak wrażliwej konstrukcji psychicznej, jak Natalia, rzeczywiście prawdopodobnie potrzebuje silnego i stabilnego partnera, ale raczej niegwałtownego. Przebolałam jakoś te moje gorzko-słodkie rozważania i pogodziłam się z myślą, że Natalia znowu będzie przezroczysta. Tym razem nie przez swoje siostry, a przez ego Nerwusa. W kolejnej części przypomniano nam o dawnym starym znajomym, Robrojku. Wtedy wyglądało to jeszcze niewinnie, przecież niejednokrotnie byliśmy świadkiem miłego powrotu dawnych ulubieńców. Jednak nie tylko u Belli i Przeszczepa kiełkowało uczucie w ogrodzie róż. Natalia, będąc wciąż w płomiennym związku z Filipem, przypadkowo wpada na Roberta. I co? Wręcz chłonie jego obecność, mimo sporej różnicy wieku. Odpoczywa przy nim, ma szansę na dialog, a nie monolog.
W tej żółtej poświacie zachodu widać było każdy włos w jego gęstej czuprynie, każdą zmarszczkę na brązowej skórze i każdą plamkę w jasnych tęczówkach. Natalii się zdawało, że widzi też każdą jego myśl- cały był przejrzysty jak czyste jezioro i to właśnie budziło taką ufność ku niemu.
Oczywiście trwa przy Nerwusie, ale jej postawę w tym związku można nazwać raczej biernym oporem.
W tej części możemy również przeczytać o Natalii inne ważne zdanie:
Ona czuła się w życiu jak drewienko, unoszące się na wodzie-kołysana, potrącana, kierowana i nawracana przez słowa, opinie i uczynki innych ludzi lub też tajemnicze siły i prawa, których nawet nie widać.
Niewiele później mamy okazję do poznania kulis jej relacji z Nerwusem, namiętność, a i owszem, ale okropnie nużąca. Filip ma skłonność do robienia scen i kłótni na środku ulicy. Na środku ulicy lubi również całować się i krzyczeć, że Natalia go już nie kocha. Nasz romantyczny kochanek runął z piedestału po stromych schodach aż do piwnicy. Natalia jest zmęczona, nim i sobą przy nim. Nimi. Podsumowała to tak:
I nie będzie ani bliskości, ani zrozumienia, ani radości czy bezpieczeństwa. A zwłaszcza nie będzie wolności.
Nie myślcie, że zrzucam całą winę na Filipa. Natalia narzeka w sobie po cichu i nic nie robi. Coś ją uwiera, unieszczęśliwia, ale brak jej odwagi na zmiany. Cała sytuacja jest złożona tak, jak i Nutria. Warstwa po warstwie, krok po kroku odkrywa dopiero swoje potrzeby. Część 11. „Córka Robrojka” zostawia nas z otwartym zakończeniem. Natalia poczuła się przy Robercie szczęśliwa, ale nie rozstała się z Filipem. W kolejnej części, „Imieniny” dowiadujemy się, że zastosowała swój sprawdzony chwyt, znowu uciekła, Tym razem na Cypr i to na rok. Na jej powrót wpadł niespodziewanie Filip i znowu zasypał gradem uczuć i pretensji, całując ją przy całej rodzinie. O dziwo, tym razem Natalia deklaruje się, zgadza się wyjść za Nerwusa. Trzeba przyznać, że żadna historia miłosna w Jeżycjadzie nie rozgrywała się tak długo i burzliwie, jak w przypadku Natalii, Filipa i Roberta. Wiecie, kto zadecydował o ich losach? Sam Czesław Miłosz! Przeczytajcie poniżej:
Zwolennikiem Robrojka okazał się też Czesław Miłosz. W poznańskim radiu Musierowicz przyznała się do takiej oto rozmowy z laureatem Nagrody Nobla.
Czesław Miłosz: Ten Robert to wspaniała postać. Czy oni będą razem? Natalii jest potrzebny taki stateczny mężczyzna.
M.M.: Ale większość moich czytelniczek uważa, że mężem Natalii powinien zostać Nerwus.
Cz.M.: A to dlaczego?
M.M.: Bo Robert dla niej za stary.
Cz.M.: Cha, cha, cha! Za stary!!!

Opowiedzenie się Miłosza po stronie Robrojka nie przeszło niezauważone.
Niech Pani nie słucha Czesława Miłosza – pisała piętnastolatka. – Ja go lubię i szanuję, ale on nigdy nie był młodą dziewczyną i nie może mieć pojęcia, co czuje Natalia i my wszystkie.
Dopiero w „Tygrysie i Róży” doczekaliśmy się rozstrzygnięcia. Pamiętacie scenę finalną? Tym razem to Natalia udała się w pościg i to dosłownie. Za Robertem. Doprawdy urocze!
Wiem, że pani Musierowicz została wręcz zasypana żalami i frustracjami czytelniczek. I to nawet w Japonii, gdzie seria cieszy się dużym uznaniem. Natalia dokonała wyboru, Robrojek idealnie dopełniał jej wady i zalety. Przede wszystkim przy nim czuła się wolna w swoim uczuciu i sobą. A to w miłości bardzo ważne, ale wiecie co? Dla mnie najciekawsza jest jej podróż w głąb siebie i poszukiwanie swojego sposobu na życie i przepisu na szczęście. Błądziła przy tym dosyć długo, jednak w końcu się udało. Wciąż jest cicha i tajemnicza, ale nie jest już stłamszona i przygaszona. Przy Robrojku jej delikatność jest siłą, a nie słabością.
Wszystkie ilustracje są autorstwa Małgorzaty Musierowicz i pochodzą ze strony musierowicz.com.pl









Skomentuj Basia Anuluj pisanie odpowiedzi