Chucherko Małgorzata Musierowicz

No to co z tym Chucherkiem?

Długo wahałam się nad tym wpisem. Kwestia ostatniej części Jeżycjady podzieliła fanów i każda rozmowa na temat Chucherka przebiegała w Klubie nader emocjonalnie. A więc założycielka fanklubu postanowiła w końcu przedstawić swoje stanowisko.

W tym roku Jeżycjada świętuje swoje 50-lecie. Za tą cyfrą kryje się aż 22. części naszej ukochanej Jeżycjady, dwa opasłe tomy leksykonów Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę, książki kulinarne nawiązujące do serii: Łasuch literacki, Całuski pani Darling, Musierowicz dla zakochanych, autobiografie Tym razem serio. Opowieści prawdziwe, 3 tomy felietonów Frywolitki i kilkanaście książek dla dzieci. Łącznie naliczyłam 47 książek, a warto podkreślić, że pani Małgorzata zajmuje się również przekładami brytyjskiej autorki Helen Beatrix Potter, co oznacza kolejnych 8 książek. Odrębnym zajęciem jest czasochłonne nagrywanie audiobooków Jeżycjady, które autorka odczytała osobiście i nowe wydania Jeżycjady z uzupełnieniem na końcu każdej części. Wniosek? Mam wrażenie, że Małgorzata Musierowicz pracuje non stop, a pamiętajmy, że w tym wszystkim jest jeszcze wychowanie czwórki dzieci.

Pisanie to wymagające zajęcie, szczególnie pisanie dla tak zaangażowanych czytelników, jakimi są fani Jeżycjady. Z czasem oczekiwania rosły, życzyliśmy sobie pewnych scenariuszy, zmian lub wprost przeciwnie, utrzymanie stylu zamiast jego ewolucji. Zmieniają się czasy, a czytelnicy, przede wszystkim czytelniczki, przechodzą przez różne etapy. Również z tego względu spojrzenie na serię zmienia się, stajemy się bardziej krytyczne, albo i odwrotnie — bardziej wyrozumiałe. Trzeba przyznać, że na autorce wisi ogromna presja oczekiwań, często wyrażana niezbyt sympatycznie. Zawirowania wokół Chucherka znacząco to nasiliły. Tworząc Klub Fanów Jeżycjady, niejako sama dałam przestrzeń, w której cały ten żal mógł wybrzmieć i przyznam, że nie wiedziałam, jak się z takimi komentarzami uporać.

Chucherko miało już okładkę i zarys fabuły. Tym razem głównym bohaterem miał być młodszy syn Natalii i Robrojka, który prawdopodobnie wzorem poprzednich części, napotka na swojej drodze pierwszą miłość – tytułowe Chucherko o fiołkowych oczach. Można powiedzieć, że wiele wskazywało na to, że książka jest niemal gotowa, na co czytelnicy wręcz przebierali nogami. Jednak mijały lata, a ze wpisów autorki wynikało, że wydarzenia takie jak pandemia i wojna opóźniały prace nad książką. Wyraźnie dało się też zauważyć na blogu MM, że im bardziej czytelnicy naciskają i udzielają jej złotych rad co do fabuły, tym bardziej utrudnia jej to pisanie. Bo kto by chciał tworzyć pod taką presją i pod czyjeś dyktando? Na Jowisza! W ten sposób trudno mówić o jakiejkolwiek radości z tworzenia, a przecież Jeżycjada nie powinna być wymuszona. Nie na tym nam zależy.

Zamiast Chucherka dostaliśmy wcześniej dwa tomy Na Jowisza, które sądząc po tonie, różnorodności, objętości, sprawiły autorce dużo wspomnianej pisarskiej radości. To tutaj odnalazła się i chciała nawiązać w ten sposób więź z czytelnikiem, wpuszczając nas za kulisy tworzenia. Dowidzieliśmy się więcej o znanych już bohaterach, którzy znikli nam z horyzontu. To bardzo miła niespodzianka! Pytania o kolejną część Jeżycjady jeszcze bardziej się namnożyły, aż w końcu dowiedzieliśmy się czegoś, co w sumie mogliśmy zauważyć od razu. Ciotka Zgryzotka skończyła się inaczej niż poprzednie części. Mamy zjazd bohaterów dawno nieopisanych, a także skok w odległą przyszłość (kilkanaście lat!), dzięki czemu dowiedzieliśmy się, jak potoczą się losy Nory Górskiej. W nowych wydaniach jej historia została jeszcze bardziej rozszerzona, dowiadujemy się sporo o jej dzieciach. To swojego rodzaju klamra kompozycyjna, która zwiastowała nam koniec i pointę: U Borejków wszystko będzie dobrze i niezmiennie. Będą dzielić życie między Roosevelta 5 a Pobiedziskami i wciąż trzymać się blisko. W ten sposób wszyscy bohaterowie pozostaną dla nas wiecznie żywi i nie musimy zderzyć się ze śmiercią Mili czy Ignacego.

Sądząc po komentarzu zamieszczonym w nowym wydaniu Ciotki Zgryzotki, Chucherka nie będzie, choć wydaje mi się, że jeśli zdejmiemy presję z MM, to jeszcze różnie może być. Przekorna z niej dusza.

Jak każda osoba po przepracowaniu tylu lat i tylu napisanych książkach MM ma zwyczajnie prawo do odpoczynku i nacieszenie się tym, co kocha najbardziej: rodziną, czytaniem i niesamowitym ogrodem, podobnym do tego, który stworzyła Patrycja Borejko.

Cytuję:

Czas odpocząć.

Uszanujmy to! Cieszmy się tym, co jest, a jest to przecież całe 22 tomy, do których zawsze możemy powracać. A wciąż mamy ogromne pole do eksploracji, udowodnię Wam to tutaj na feblikach i na profilu Klubu.


4 odpowiedzi do „No to co z tym Chucherkiem?”

  1. Awatar dziewczynazpomaranczami29

    W pełni się zgadzam. Uważam, że pani Musierowicz sama najlepiej wie, kiedy powiedzieć ostatnio słowo w tej pięknej opowieści. Kiedy większość czytelników zaczynało czytać „Jeżycjadę”, nie było jeszcze internetu ani mediów społecznościowych. Sama pamiętam, z jakimi emocjami czekałam na każdy tom, a swoje refleksje mogłam dzielić co najwyżej z koleżankami na korytarzu szkolnym czy na wieczorkach literackich. Dziś, cóż, świat wygląda nieco inaczej, a Borejkowie są pewnym pięknym punktem odniesienia. Bardzo chciałabym, by tak zostało na zawsze, dlatego z uporem maniaka wracam wyrywkowo do różnych części, odnajdując w nich wciąż na nowo humor, ale i piękne wzruszenia. Oby tak było wiecznie ☺️

  2. Awatar Studnia
    Studnia

    Padło powyżej wiele słów z którymi się zgadzam zwłaszcza na temat „wskazówek i sugestii” dla autorki, ale nie chciałbym przeczytać w Chucherku że nie ma już Mili i/lub Ignacego a przecież nie są wieczni…
    A mam radę dla wszystkich- jak nachodzi mnie olbrzymia ochota na poznanie nowych przypadków bohaterów Jeżycjady – to sobie czytam dotychczasowe. Za każdym razem odkrywając inne spojrzenie. Pozdrawiam

  3. Awatar Natalia Molka
    Natalia Molka

    Bardzo chciałabym żeby Chucherko zostało wydane. Jeżycjada zawsze dodawała mi otuchy na różnych etapach życia i kiedy nie bardzo wiedziałam jak poradzić sobie z własnymi, często trudnymi emocjami. Tak jakoś szczęśliwie trafiałam z wyborem odpowiedniej części serii, że znajdowałam tam zawsze pocieszenie, może nawet radę ukrytą między wierszami. I chociaż to bardzo trudne, to chciałabym nawet dowiedzieć się jak bohaterzy Jeżycjady poradzą sobie ze śmiercią najbliższych osób. Temat był już głębiej poruszany przy śmierci pani Jedwabińskiej, ale w odniesieniu do jednej bohaterki. Strata osoby bliskiej i emocje temu towarzyszące, oraz jak sobie z nimi poradzić przy różnorodności charakterów bohaterów Jeżycjady, byłaby przy inteligencji emocjonalnej autorki, na pewno niezwykłym pocieszeniem dla osób w żałobie. Wiem, że Jeżycjada to nie poradnik psychologiczny, ale czasami bohaterowie tej książki i ich historie działają lepiej niż najlepsza psychoterapia. Przeczytałam tysiące książek, ale do Jeżycjady wracam jak do domu. Pozdrawiam serdecznie wszystkich fanów Pani Musierowicz, Borejków i przyjaciół tej zwykłej-niezwykłej rodziny.

  4. Awatar Fanka
    Fanka

    Zgadzam się ze wszystkim oprócz zdania: „Mam wrażenie, że Małgorzata Musierowicz pracuje non stop, a pamiętajmy, że w tym wszystkim jest jeszcze wychowanie czwórki dzieci. ” Nie ukrywajmy, dzieci pani MM, czyli Andrzej (ur. 1971), Zofia (ur. 1973), Emilia (ur. 1981) i Bolesław (ur. 1985) nie wymagają opieki, jak już to wnuki. 🙂

Skomentuj dziewczynazpomaranczami29 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *