Róża Pyziak – uległa, spokojna, pomocna, grzeczna, spolegliwa. W rodzinie uwielbiania, nigdy nie sprawia problemów. Przeciwieństwo swojej siostry Laury. Idealny obraz córki i wnuczki, która wie, czego się od niej oczekuje i spełnia te oczekiwania bez szemrania.
Ale co dzieje się z dziewczynką, która nauczyła się być idealną, żeby… co właściwie? Żeby mama nie musiała się martwić jeszcze jedną rzeczą? Żeby w domu było spokojnie, skoro już tyle się wydarzyło? Żeby udowodnić, że warto przy niej zostać, skoro tata nie został?
Nieobecny ojciec, obecna trauma
Janusz Pyziak porzucił rodzinę, gdy Róża była mała. To zdanie jest krótkie, ale jego konsekwencje rozciągają się na całe życie. Bo co dzieje się w psychice dziewczynki, która żyje ze świadomością, że ojciec nie chciał jej poznać? Przede wszystkim pojawia się pytanie, którego często nie wypowiada na głos: „Czy to przeze mnie?”
Dzieci mają naturalną tendencję do brania na siebie odpowiedzialności za odejście rodzica. Jeśli tata odszedł, może to dlatego, że nie byłam wystarczająco grzeczna? Może gdybym była cichsza, spokojniejsza, mniej kłopotliwa – zostałby?
I tu zaczyna się formować wzorzec: Jeśli będę idealna, może mnie nie zostawisz.
Matka Róży nie chce rozmawiać z córkami o ich ojcu. To zrozumiałe – ból, poczucie wstydu, pragnienie ochronienia dzieci. Ale cisza wokół traumy nie sprawia, że trauma znika. Sprawia, że staje się słoniem w pokoju, o którym wszyscy wiedzą, ale nikt nie mówi.
A Róża? Róża wspiera matkę. Bo któż jak nie „grzeczna córka” ma stanąć murem przy zranionej rodzicielce? Więc uczy się kolejnej lekcji: moje potrzeby emocjonalne są mniej ważne niż potrzeby innych. Laura sprawia tyle problemów, że Róża chyba podświadomie postanawia nie sprawiać żadnych.
Bracia Lelujko i wybór, którego nie można zrozumieć
Gdy Róża dorasta, interesują się nią bracia Lelujko – młodzieńcy poukładani, stabilni, solidni. Z gatunku tych „porządnych”. Każda matka marzyłaby o takim zięciu. Bezpieczeństwo na wyciągnięcie ręki.
Ale Róża wybiera Fryderyka Schoppe.
Fryderyka, który ma trudne usposobienie. Który jest niedostępny emocjonalnie. Który traktuje ją na zasadzie zimno-ciepło – raz adoruje, raz kompletnie odrzuca. To wybór, którego otoczenie nie rozumie, ale w końcu serce nie sługa! Tylko czy serce rzeczywiście wie, czego chce i co będzie dla niego dobre?
Ale dla Róży ten wybór ma swoją wewnętrzną logikę. Fryderyk reprezentuje coś znajomego. Nie dlatego, że jest przy nim bezpiecznie – ale dlatego, że jego wzorzec niedostępności emocjonalnej i nieprzewidywalności jest jej znajomy od dzieciństwa.
Stabilni, dostępni emocjonalnie bracia Lelujko? To obcy język. To nie pasuje do jej wewnętrznego scenariusza o tym, czym jest miłość. Dla dziewczynki, która nauczyła się, że miłość trzeba zasłużyć mężczyzna, który po prostu ją kocha, stabilnie i przewidywalnie, wydaje się… podejrzany. Nudny. Niewiarygodny.
Fryderyk natomiast daje jej coś, co zna: możliwość udowadniania własnej wartości. Jeśli będę wystarczająco dobra, wystarczająco cierpliwa, wystarczająco wierna – może w końcu zostanie i pokocha mnie tak, jak pragnę być kochana?
Pułapka biologiczna czy desperacka próba zatrzymania?
Róża zachodzi w ciążę. Fryderyk porzuca ją, oskarżając o zastawienie „pułapki biologicznej”.
Jego siostra musi walczyć o to, żeby wrócił. Trzeba go namawiać, żeby stanął przy kobiecie noszącej jego dziecko. To mówi wszystko o tym związku. Jeśli mężczyzna potrzebuje namów, żeby pozostać z partnerką w ciąży – to nie jest miłość. To jest obowiązek, do którego ktoś inny musiał go przekonać.
A Róża? Róża bierze go z powrotem. Bo co ma robić dziewczyna, która całe życie uczyła się być uległą i nie sprawiać problemów? Która nigdy nie zadała sobie pytania: „A czego ja potrzebuję?”
Asertywność, której nie było
Róża nie zrobiła studiów. Nie podjęła pracy. Całkowicie poświęciła się rodzinie. To nie był jej świadomy wybór życiowej drogi – to była kontynuacja wzorca bycia dla innych.
Fryderyk zawsze stawiał karierę ponad rodzinę. A Róża? Podążała za nim. Znowu. Gdzie w tym wszystkim jest Róża? Nie ta idealna córka, uległa żona, poświęcająca się matka – ale Róża jako osoba? Z własnymi marzeniami, ambicjami, potrzebami?
Prawda jest taka, że Róża nigdy nie miała przestrzeni, żeby się tego dowiedzieć. Tak jak i Natalia, przepadła w rodzinnym kociokwiku, wśród silnych osobowości, zabierających całą przestrzeń, szczególnie jej siostra. Asertywność to umiejętność, której uczy się w dzieciństwie, obserwując rodziców, testując granice, ucząc się, że twoje „nie” ma znaczenie. Ale jeśli twoje dzieciństwo było szkołą bycia niewidoczną, żeby przetrwać – skąd masz wziąć tę asertywność w dorosłości?
Finał: sama w obcym kraju
Fryderyk wyjeżdża na stypendium do USA. Róża zostaje w Anglii – bez środków do życia, bez wykształcenia, bez doświadczenia zawodowego. Musi wrócić do Polski.
Ta scena jest symboliczna. Kobieta, która całe życie stawiała innych na pierwszym miejscu, zostaje dosłownie bez niczego. Bez męża, bez pieniędzy, bez zawodu. Musi wrócić do punktu wyjścia – do Polski, do rodziny, która zawsze była jej bezpieczną przystanią, ale też miejscem, gdzie nauczyła się zacierać własne potrzeby.
Czy gdyby mama Róży rozmawiała z córkami o ich ojcu – o jego odejściu, o swoim bólu, o tym, że to nie była wina dziewczynek – Róża wyrosłaby na inną kobietę?
Cisza w rodzinach na temat trudnych tematów wydaje się chronić dzieci. W rzeczywistości zostawia je samym sobie z wyimaginowanymi scenariuszami, które często są gorsze niż prawda. Dzieci wypełniają ciszę własnymi interpretacjami – a te interpretacje zwykle obwiniają same siebie.
Czy „grzeczność” Róży była jej naturalną cechą charakteru, czy mechanizmem obronnym?
Dzieci rozwijają strategie przetrwania w swoich rodzinach. Jeśli Laura była tą „trudną” – może Róża instynktownie zajęła pozycję tej „łatwej”, żeby zbalansować system rodzinny? Może nauczyła się, że bycie grzeczną to sposób na otrzymanie uwagi i miłości, której jej brakowało po stracie ojca?
Dlaczego otoczenie nie widzi, że wybór niedostępnego partnera to nie przypadek, ale powtórzenie wzorca?
Gdy kobieta wybiera mężczyznę, który ją źle traktuje, często słyszy: „Sama tego chciałaś”, „Przecież widziałaś, jaki on jest”, „Miałaś lepsze opcje”. Ale trauma nie działa racjonalnie. Trauma szuka powtórzenia, żeby tym razem – tym jednym razem – zakończyć historię inaczej. „Może tym razem zostanie. Może tym razem się nie zorientuję. Może tym razem będę wystarczająco dobra.”
Co historia Róży nam mówi?
Że grzeczność może być przymusem, nie cechą. Że uległość ma swoją cenę – i zazwyczaj płaci ją sama uległa osoba. Że milczenie o problemach nie chroni dzieci, tylko pozostawia je samym sobie z raną, której nie rozumieją.
Historia Róży Pyziak to historia tysiąca kobiet, które nauczyły się zacierać własne potrzeby, żeby utrzymać spokój w rodzinie. Które wybrały niedostępnych partnerów, bo bezpieczeństwo wydawało się nudne albo niewiarygodne. Które dopiero po latach – czasem po dekadach – zadają sobie pytanie: „A co właściwie JA chcę?”
I najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że Róża była kochana przez rodzinę. Nikt świadomie jej nie skrzywdził. Ale czasem największe rany powstają nie z okrucieństwa, ale z braku słów – z ciszy wokół tego, co najważniejsze.
Czy w twojej rodzinie też były tematy, o których się nie mówiło? Czy ty też nauczyłaś się być „grzeczna”, żeby… co właściwie? Warto czasem wrócić do tych pytań. Bo może gdzieś w środku wciąż czeka na odkrycie wersja ciebie, która nie musi już być idealna, żeby zasługiwać na miłość.









Skomentuj Agnieszka Anuluj pisanie odpowiedzi